sobota, 29 lipca 2017

Po słowackiej stronie - poniedziałek (4)

Jeszcze raz jedziemy do Kieżmarku. Tym razem udaje nam się bez problemów dotrzeć na zamek.




Mimo deszczu spacerujemy po głównej ulicy.


 Oglądamy ratusz i szeregi pięknych kamieniczek,


przyglądając się witrynom


i detalom.


Zachodzimy do kilku sklepów z rękodziełem.

 



Zwiedzamy piękny kościół ewangelicki.
Drewniany artykularny kościół ewangelicki, wybudowany na południowym skraju ówczesnego miasta w 1687 r. Początkowo niewielki, nie mógł pomieścić wszystkich wiernych, których z końcem XVII w. było przeszło tysiąc. Przeto dwóch Kieżmarczan, Pavol Vitalia i Ján Michaelides wybrali się na północ Europy z zamiarem zebrania składek na budowę dwóch nowych kościołów, urzędów parafialnych i szkoły. Kwestowali w Polsce, Prusach, krajach nadbałtyckich i w Skandynawii przez dwa lata i zebrali zaledwie niespełna 800 węgierskich złotych. Po potrąceniu kosztów podróży - na budowę zostało ledwie 274 złote. Zatem na budowę nowego kościoła - kosztowała ok. 5 tys. złotych - złożyć się musiały najbogatsze rodziny spiskie. Protestanccy mieszczanie w 1717 r. zlecili budowę majstrowi Jurajowi Müttermanowi z Popradu, który miał wystawić budynek, zawarli także umowę ze snycerzem Jánem Lerchem z Kieżmarku na wystrój wnętrza.
Przebudowa kościoła trwała tylko trzy miesiące. Drewniany zrębowy budynek w barokowym stylu stanął na planie greckiego krzyża i miał 34,5 m długości, 30,5 m szerokości i 20,5 m. wysokości. Wybudowano go obok dawnej gospody, w której mieściła się szkoła. Kościół wyposażony był także w małą wieżę z krzyżem, którą zburzono ze względów statycznych w 1893 r. Fasadę otynkowano gliną, dach został pokryty gontem.
Kościół wyświęcono w niedzielę 15 sierpnia 1717 r. Był, jak na owe czasy, ogromny: w nawie było przeszło tysiąc miejsc siedzących, na sześciu chórach zaś prawie pięćset. [źródło]


Obiad (regionalne dania) jemy w Czerwonym Klasztorze u podnóża Trzech Koron.


Zaglądamy przy okazji na klasztorny dziedziniec.



Przechadzając się brzegiem Dunajca, podziwiamy rzekę i okoliczną przyrodę.




I tak nam się zatęskniło do Polski, że po niedługim czasie zajadamy się lodami w Krościenku i Szczawnicy.





A tak przy okazji - lody jemy w każdej, odwiedzanej przez nas, miejscowości. Tak jak małe dzieci - co budka, to lody w wafelku. Przemilczę, kto z nas zjadł ich najwięcej.

CDN

10 komentarzy:

  1. Po obu stronach granicy równie pięknie! :)
    Fajowskie te zwierzęce klomby, takich klombowych słoni jest sporo w Hamm, niemieckim miasteczku, którego symbolem są słonie :)
    Jeśli zaś chodzi o lody to na wakacjach jak najbardziej Wam się należały :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że po polskiej stronie ciut piękniej:)

      Usuń
    2. Fajnie, że mieliście możliwość porównania i to bardzo budujące, że to jednak u nas jest ciut piękniej, a może nawet więcej niż ciut :))

      Usuń
  2. Fajnie, że deszcz Was nie spłoszył :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byliśmy przygotowani na deszcz, który padał... każdego dnia:)

      Usuń
  3. Ładnie tu i tam. Zastanawia mnie tylko dlaczego akurat słonie, moda taka?

    OdpowiedzUsuń
  4. Kosciol artykularny...musialam zajrzec de googla, by sprawdzic co to oznacza....juz wiem! i w Polsce sa dwa koscioly Pokoju, w Jaworze i Swidnicy, ktore na takich samych zasadach zostaly postawione. Ten swidnicki widzialam, i chyba jest o wiele piekniejszy, bo ma zachowana oryginalna struktiure...ten jest otynkowany... ale z checia poogladalbym jego wnetrze. Kiezmark ciekawy a strona polska hohoho !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazlam zdjecia wnetrza kosciola artykularnego w Kiezmarku jest rownie piekny jak ten w Swidnicy.

      Usuń
    2. W Jaworze byłam i bardzo mi się spodobał.
      Historie, związane z budową tych kościołów, są bardzo ciekawe.

      Usuń

Serdecznie dziękujemy za komentarze i wszystkie dobre myśli :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...