wtorek, 18 lipca 2017

Po słowackiej stronie - piątek (1)

Z przyjemnością podzielimy się naszymi wrażeniami z pobytu na Słowacji, oraz ogólnie - z całego naszego urlopu.

Józefów - pierwszy przystanek


Toyota prowadziła się jak po sznurku. W zasadzie trzeba było się naprawdę postarać żeby wprowadzić jakąkolwiek nerwowość w jeździe. Po kilkudziesięciu kilometrach dotarliśmy do pierwszego punktu programu - to baszta widokowa w Józefowie. Położona wśród kamieniołomów, umożliwia podziwianie uroków Puszczy Solskiej.





Dąb Józef


Po drodze na Słowację wstąpiliśmy do miejscowości Wiśniowa, gdzie chcieliśmy odwiedzić drzewo roku 2016 - Józefa. Pierwsze rozczarowanie - pomimo tego, że znajdowaliśmy się kilkanaście metrów od laureata, nie dostrzegliśmy żadnych informacji w tym temacie. Drugie rozczarowanie - Józef nie wywołał dreszczy, ani nawet przesadnych zachwytów. Prawdopodobnie dlatego, że rośnie wśród innych - również okazałych - dębów, co przyćmiewa wspaniałość drzewa.



Interesujące miejsce, piękna aleja grabowa (?), jakiś opustoszały pałac - który niestety wymaga wkładów finansowych, ale brak mi magii i uroku Józefa i otoczenia. Ale, może tylko moje były takie odczucia? W każdym razie, miejsce ma spore możliwości, tylko trzeba zadbać o lepszy marketing...



Kamieniec


Kolejnym punktem, zanim dotarliśmy na Słowację był Zamek Kamieniec w Odrzykoniu. Po krótkim spacerze wokół ruin i wyborze dwóch kartek pocztowych podjechaliśmy do rezerwatu Prządki. Żałuję, że spędziliśmy tam tak mało czasu - chętnie byłbym tam dłużej, pooglądał piękne drzewa wciśnięte w skały, wąskie korytarze pomiędzy nimi i pozachwycał się okolicą zwłaszcza, że nie było to zbyt gwarne miejsce.






Pod wieczór dotarliśmy na miejsce, ale o tym już w następnych wpisach :)

12 komentarzy:

  1. Niezwykle interesująco zapowiada się Wasza relacja! Widać, że było intensywnie skoro już w drodze odwiedziliście tyle miejsc :)
    Jeśli chodzi o dęby to widziałam trochę pomnikowych i największe wrażenie na mnie zrobił Dąb Bażyńskiego w Kadynach, http://www.wysoczyzna.pl/artykul/700-letni-dab-bazynskiego-w-kadynach,57.html Widziałam także Lecha, Czecha i Rusa, ale już po tym kadyńskim i może dlatego mocno mnie rozczarowały, oczekiwałam po nich znacznie więcej. Może w twoim przypadku Tomku było podobnie i miałeś w stosunku do Józefa o wiele większe oczekiwania :)
    Bardzom ciekawa dalszych relacji :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było intensywnie i interesująco, dalsze relacje będą tego potwierdzeniem:)

      Usuń
  2. Kamieniec rzeczywiscie interesujacy bardzo...Wisniowa i jej dab Jozef, no...jakis taki troche mlody na pierwszy , zdjeciowy, rzut oka, nasz przy Parku Natolinskim wyglada bardziej ciekawie i sedziwie ( prawda Arte?) a Palac w Wisniowej ma zadbane klomby! czekam z niecierpliwoscia na dalsze relacje!

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, powinni powycinać te dęby rosnące w pobliżu Józefa :P

    Pałac nieciekawy, a zamek to ten z "Zemsty" Fredry. Byliście przy granicznym murze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żartowniś:) Niech już te dęby przy Józefie zostaną:)
      Spacerowaliśmy po granicznym murze:)

      Usuń
  4. Ciekawa relacja, czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Taką aleją wśród drzew mogłabym iść i iść i iść. Piękne zdjęcia ciekawych miejsc.

    OdpowiedzUsuń
  6. Byliście, zobaczyliście i tego Wam nikt nie odbierze :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękujemy za komentarze i wszystkie dobre myśli :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...