wtorek, 17 stycznia 2017

Słodko - cukierkowo :)

A my dziś dalej słodzimy - bowiem kilka dni temu sprawiliśmy sobie piękną i słodką wycieczkę... Wybraliśmy się do "Manufaktury słodyczy Cukier Lukier" w Lublinie. Po co? Powodów było kilka - aby się "rozerwać", znów poczuć jak dziecko, spróbować swoich sił przy okazji robienia słodyczy...

właśnie powstaje masa na cukierki
dodajemy barwniki, nasze cukierki będą trójkolorowe (+kolor biały)
No dobrze - kiedyś, będąc dzieckiem pamiętam, jak babcia robiła krówki. Z utęsknieniem czekałem, aż skończą się smażyć (wydaje mi się, że końcowym etapem tworzenia było właśnie smażenie) i będzie je można zjeść. Krówki były idealne - twardsze z wierzchu, oraz płynne w środku...

nasze lizaki
Tymczasem zajęliśmy się tworzeniem lizaków. Po wybraniu tego, jak nasze wyroby mają smakować (zdecydowaliśmy się na smak "różany"), przystąpiliśmy do działania. Pod okiem przemiłej pani, która pomagała i uczyła nas, udało nam się zrobić kilka mniej lub bardziej ładnych lizaków.


Niektóre miały mieć kształt serca, inne kształt kwiatu. Czy się to udało?


Po lizakach przyszedł czas na zrobienie mniejszych cukierków. Frajdy było co niemiara. To prawda, że nie samą pracą człowiek żyje. My przez kilka ostatnich tygodni mieliśmy jej mnóstwo. Na warsztaty robienia cukierków wybraliśmy się wszyscy - cały nasz zespół, którego prace widzicie na blogu. A także zabraliśmy naszą maskotkę - Bemolka. Czyli w sumie było nas 3,5 :) Taka odskocznia dobrze nam zrobiła, mogliśmy się odprężyć i pomyśleć zupełnie innymi kategoriami.

kroimy i tniemy cukierki :)



Szkoda, że nie możecie tego spróbować - nasze różane cukierki były przepyszne i szybko się rozeszły :)


Ale to nie wszystko. Przygoda z cukierkami to tylko jeden z punktów wycieczki, jaki sobie zafundowaliśmy. Niebawem napiszemy o tym więcej :)

22 komentarze:

  1. Śliczniutkie te wyprodukowane przez Was słodycze :)
    Jako dziecko w ogóle nie jadłam słodyczy, wolałam zjeść całego kalafiora na surowo, niż szwajcarską czekoladę, mój chrzestny obdarowywał mnie takowymi od czasu do czasu :)
    Jakiś czas temu obudził się we mnie łasuch, ale taka bardzo łagodna i wybredna odmiana łasucha, nie każda słodkość odpowiada mojemu podniebieniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różane, jak dla mnie - bardzo fajnie smakują :) Ja myślę, że wszystko z umiarem jest dla ludzi - zwłaszcza takich jak my ;-)

      Usuń
    2. Pewnie Tomku, że dla ludzi :)
      Ja napisałam o swoich preferencjach smakowych, jakie miałam i jakie mam teraz :) Ostatnio w radiu wypowiadał się jakiś specjalista, że takie preferencje kształtują się w łonie matki, może moja mama, jak siedziałam u niej w brzuchu, nie jadła słodyczy? :)
      A smak różany jest wyborny, więc taki karmelek by mi smakował, lizaka pewnie wylizywałabym etapami :)

      Usuń
    3. Aha, istnieje pewne ryzyko że w ten sposób lizak mógłby utracić nieco na wyglądzie, ale smak zapewne pozostałby niezmiennie dobry :)

      Usuń
    4. Byłby mało apetyczny? Pewnie masz rację, w takim razie, pozostałabym tylko przy karmelkach, od czasu do czasu :))

      Usuń
  2. Smakoszem lizaków nie jestem, ale takie cukieraski do "ciamkania" mniam. Myślałam, że takie słodkie warsztaty tylko dla dzieciaszków organizują. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też - ale czy my wszyscy nie jesteśmy trochę dziećmi...?

      Usuń
    2. Dopieszczanie swojego wewnętrznego dziecka to bardzo przyjemna rzecz, rozumiem więc wasze zadowolenie z pobytu w tej manufakturze :)

      Usuń
    3. A poza tym przemiła pani powiedziała, że jak najbardziej łapiemy się z naszym przedziałem wiekowym na warsztaty. I myślę, że miała z nami ubaw nie mniejszy niż z dzieciakami :)

      Usuń
    4. A ponad wszystko byliśmy bardzo grzeczni ☺

      Usuń
  3. Fotografie cukierków i lizaków ślicznie się prezentują, zaświadczam, że słodkości były pyszne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Smak różany z pewnością był taki jak należy, a lizaki i cukierki wyszły Wam całkiem zgrabne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zwłaszcza moje - nie przypominały ani kwiatka ani serca. Za to moim współtowarzyszom wychodziło lepiej :)

      Usuń
    2. Twoje najbardziej przypominały kwiatki☺

      Usuń
  5. Ciekawy ten przepis na krówki. Ja smażyłam cukier ze śmietaną i wychodziły takie mleczne, dodając kakao albo kawę miało się inny smak. Fajny pomysł z taką wycieczką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kakao do krówek? Albo kawa? O rany, nie słyszałem o takim czymś, a na pewno moja babcia nie dodawała takich rzeczy. U nas zawsze krówki były takie tradycyjne, a potem kroiło się je wprost na patelni (ach, te dzisiejsze teflony...)

      Usuń
    2. Narobiliście mi ochoty na krówki trzeba będzie kupić chyba z pół kilograma☺

      Usuń
    3. Tylko wiedz, że najlepsze są lekko "skarmelizowane" na zewnątrz i ciągnące się - wewnątrz. Często można kupić krówki twarde jak kamień, albo takie ciągnące się...

      Usuń
  6. Te kolorowe rękawiczki są taką fajną kropką nad i, w tej niezwykle kolorowej manufakturze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rękawiczki były niezbędne ze względów nie tylko higienicznych. Temperatura lukru początkowo wynosiła ok. 150 stopni C.

      Usuń

Serdecznie dziękujemy za komentarze i wszystkie dobre myśli :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...