sobota, 29 października 2016

Kolorowe doniczki

W dzisiejszym wpisie pragniemy przedstawić kilka prac, związanych z ozdabianiem doniczek. Do tego celu nadają się nie tylko nowe i lśniące wazoniki na kwiaty, ale przede wszystkim niezbyt już ładne, stare i zaniedbane.



Po przygotowaniu należy zająć się przyklejeniem wybranego motywu.



Oczywiście motyw może być dowolny, my akurat wybraliśmy te związane z kwiatami.



Sporo zależy od kształtu doniczki, oraz od samej wielkości danego motywu.



Czasem motyw może być bardzo duży i praktycznie w całości zakrywać doniczkę. Tak robimy najczęściej wtedy, gdy należy ukryć wady starości i zniszczeń doniczki. Zawsze żałowałem, gdy musiałem wyrzucić brzydki już wazon - a już nie muszę :)


wtorek, 25 października 2016

Zimowe trio

Deszczowa i wietrzna pogoda sprzyja pracom w domowym zaciszu. Na zewnątrz robi się coraz chłodniej, a ja momentami myślę już o nadchodzących świętach.


W naszych pomysłach pojawiają się kolejne zimowo-świąteczne motywy. Oczywiście każde z nas widzi ten temat w zupełnie innych barwach, ale czy to źle?


Uważam, że to wręcz wspaniale, ponieważ dzięki temu nasze efekty końcowe są bardziej różnorodne. Przyznaję, że ta ruda wiewióreczka prezentuje się jak z bajki. Wygładzanie takiej deseczki to nie lada frajda :)


Ptaszek pochodzi z tego samego motywu, który był w poprzednim wpisie. A misiek - to zupełna nowość. Z trochę zbyt dużymi stopami, ale nie czepiajmy się - taki akurat był.


Bombki nadal się suszą (!), a my pracujemy wśród desek i świec :)

sobota, 22 października 2016

Śpiewająco

Po bombkowych przeżyciach postanowiliśmy odreagować przy czymś, co może sprawić frajdę. A możliwości jest sporo - pod jednym warunkiem - nie ruszać wciąż schnących bombek (tak naprawdę one już dawno wyschły, ale w ogóle nie chce nam się ich dotykać).


Zbliżająca się zima natchnęła nas w kierunku mroźnych widoków śpiewających ptaków. Po nie tak dawnych zakupach, podczas których zaopatrzyliśmy się w serwetki i papiery zimowe, ptaszkowe i nie tylko, z prawdziwą przyjemnością wybieraliśmy konkretne motywy.


Mi jak zwykle sporą radochę sprawiło rozwarstwiania serwetek. Mógłbym to robić godzinami. Pod warunkiem, że nie ma pośpiechu. Staramy się nie spieszyć, prace wymagają dopieszczenia, któremu pośpiech zdecydowanie nie służy.


Lubię również moment przyklejania. CudARTeńka kupiła ostatnio świetny klej, dzięki któremu nawet delikatna serwetka nie rwie się pod wpływem kilkukrotnego dociskania. Po raz kolejny przekonałem się, jak ważna jest jakość użytych materiałów. I nie tylko w kontekście efektu końcowego - także w momencie tworzenia prac. Komfort jest niesamowity. Aż chce się robić tego więcej!


Nie jestem pewien, która deseczka z tego zestawu podoba mi się najbardziej. Przyznaję, że nie widziałem nigdzie takiego klucza wiolinowego.

wtorek, 18 października 2016

Styropianowa ohyda

Moje, jak dotąd jedyne, doświadczenie z ozdabianiem bombek styropianowych opisałam w poście Bombki z gwiazdą betlejemską.




Co tu dużo ukrywać - bombki zupełnie mi nie wyszły. Nie byłam zadowolona ani z naklejania serwetek, ani z wygładzania powierzchni. Po prostu klapa...
Żeby nie powtarzać niepowodzenia z bombkami styropianowymi, tym razem kupiliśmy piękne, białe, gładkie bombki plastikowe (tworzywo przypomina materiał, z którego wykonane są piłeczki pingpongowe, z polistyrenem nie ma nic wspólnego). Do tego, oczywiście, ponad sto wzorów serwetek z motywami świątecznymi oraz kilkanaście arkuszy papierów ryżowych.
Zabraliśmy się do pracy - wcale nie ochoczo, raczej jak pies do jeża. Aby się nie męczyć z przygotowaniem powierzchni, postanowiliśmy przyklejać papier ryżowy bezpośrednio na bombce. Po naklejeniu trzech motywów doszliśmy do wniosku, że to nie to...



Pozostałe bombki pomalowaliśmy farbą podkładową i odłożyliśmy do wyschnięcia. Nadal schną...

sobota, 15 października 2016

Koncepcja

Pierwotny zamysł może czasem zupełnie nie wypalić. Tak było przy naszym ostatnim spotkaniu, podczas którego mieliśmy przygotowywać świąteczne bombki. Od samego początku pomysł ten niezbyt przypadł mi do gustu, ale jak trzeba - to trzeba.


Po wybraniu motywów przystąpiliśmy do pracy choć bardziej odpowiednim stwierdzeniem byłoby, że to cudARTeńka zajęła się ozdabianiem bombek. Ja w tym czasie znalazłem co najmniej kilka innych - oczywiście niecierpiących zwłoki - czynności.


Ku mojej uciesze po kilku minutach cudARTeńka stwierdziła, że nie jest zadowolona z efektów oraz radośnie spytała - czy chcesz się tym zająć? Oczywiście, że wolę robić inne rzeczy - więc z prawdziwą przyjemnością rozpocząłem prace ze świecami - ale o tych efektach w innym wpisie :)


sobota, 8 października 2016

Motywy międzynarodowe...2

Odpoczywam. Pochłaniam promienie słońca, cudowny wiatr wiejący ze strony oceanu oraz wszystkie smaki południowej Europy. Szkoda, że nie potrafię pisać tak, jak Tomek, ale - gdy jestem w podróży - oprócz zwiedzania zabytków i podziwiania przyrody, również zwracam uwagę na różne przejawy życia rękodzielniczego. 


miska zdobiona metodą decoupage'u, Podgora

Trzy lata temu w poście Inspiracje z południa Europy napisałam następująco:
Będąc w Chorwacji, Bośni i Hercegowinie, zwiedzając targowiska, rynki i ryneczki, dostrzegłam całą masę ciekawych przedmiotów. Część z nich może niedługo stanie się dla mnie inspiracją do zrobienia czegoś podobnego. Ot, choćby taki koszyczek z pędów winorośli.

koszyczek z pędów winorośli, okolice Parku Narodowego Krka

kosze na butle z winem z chorwackiego gospodarstwa

tykwy zdobione metodą decoupage'u
ze sklepiku w Pałacu Dioklecjana w Splicie

lawendowe woreczki  ze sklepiku w Pałacu Dioklecjana w Splicie

kolczyki z ulicznego sklepiku w Mostarze

koronki  z ulicznego sklepiku w Mostarze

Koszyczka z pędów winorośli jak dotąd nie zrobiłam, podobnie jak i kolczyków czy też serwetek. Ale wśród mnóstwa serwetek mam dokładnie takie same wzory jak te, które zdobią miskę i tykwy na fotografiach. A upodobanie do lawendowych motywów, zapoczątkowane w Chorwacji, nadal trwa.

wtorek, 4 października 2016

Motywy międzynarodowe...

Odpoczywam. Pochłaniam promienie słońca, cudowny wiatr wiejący ze strony oceanu oraz wszystkie smaki południowej Europy. Grupa moich znajomych, z którymi się wybrałem na wakacje, chyba bardziej niż ja jest wyczulona na wszelkie rzeczy związane z decoupage.

I tak oto, spacerując uliczkami pewnego starego miasta, oglądam sobie różne piękne kartki pocztowe w jednym z wielu sklepików, aż w pewnym momencie krzyczą do mnie moi znajomi - jak oszalali. Wołają mnie do jednej z witryn i pokazują to:



"Popatrz, też mają tu motywy z lawendą. To jakaś moda międzynarodowa, czy jak?". I po chwili: "O, też mają tacki!". Tak, mają lawendę, mają tacki, podobne zegary i wszystko inne - także. Nie sądziłem, że moi znajomi aż tak bardzo pamiętają rzeczy, przy których pracuję.



A ja zawsze myślałem - sądząc po umiarkowanym ich entuzjazmie - że dawno już nie pamiętają w co ozdabiam(y) te wszystkie przedmioty. Ba, stwierdzili nawet, że z większą łatwością nabyliby takie pamiątki - tu i teraz...

sobota, 1 października 2016

Jesienna taca z owocami

Proces zdobienia przez nas drewnianej tacy przedstawia się następująco:
1) przygotowujemy tacę (ewentualne nierówności szpachlujemy) i odpowiedni motyw (w poniższym przypadku wycięty z papieru ryżowego);


2) dobieramy odpowiedni kolor (najczęściej jest to jeden z odcieni ecru) i malujemy tacę dwukrotnie, po pierwszym razie zdzierając powierzchnię papierem ściernym;
3) układamy wycięte motywy;


4) przyklejamy wybrane motywy, dokładnie rozprowadzając klej;



5) przyciskając odpowiednio pędzelek, usuwamy ewentualne pęcherzyki powietrza i wygładzamy motyw;



6) po przyklejeniu wszystkich motywów lakierujemy całą powierzchnię;


7) bardzo cienkim pędzelkiem malujemy miejsca "nie do wycięcia" - w poniższym przypadku były to oczka koszyczka; 




8) lakierujemy 2-3 razy i po wyschnięciu ścieramy papierem ściernym (i tak jeszcze kilka razy aż do uzyskania akceptowanej przez nas gładkości).



Oczywiście każdy etap zdobienia wymaga robienia przerw na wyschnięcie farby, kleju, lakieru, stąd czas powstawania takiej tacy to około 10 dni. W tym czasie dzielimy się pracą:
- Tomek maluje, wycina, klei, ściera papierem, lakieruje, wykazując przy tym bardzo dużą dokładność i ogromną cierpliwość. Poza tym pociesza, gdy coś nie wyjdzie. I zachwyca się wtedy, kiedy trzeba.
- A ja? A ja pomagam Tomkowi dodając do pracy dobre myśli.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...